Ciało człowieka. Trójwymiarowa podróż po ludzkim organizmie - recenzja rodzica
Recenzja książki Ciało człowieka. Trójwymiarowa podróż po ludzkim organizmie od Wydawnictwa Debit: co jest w środku, jak reagują dzieci i dla kogo będzie najlepsza.

- Ania
- 3 min czytania
Sue Harris / Wydawnictwo Debit
Kupiłam tę książkę synowi trochę przez przypadek - szukałam czegoś na prezent urodzinowy, chciałam żeby było i ładne, i mądre, i żeby nie wylądowało po trzech dniach na dnie szafy. Trafiłam na „Ciało człowieka" i powiem szczerze: to był jeden z lepszych zakupów książkowych ostatnich lat.
Pierwsze wrażenie
Tym, co przyciąga uwagę już przy pierwszym zetknięciu, jest oryginalna i atrakcyjna forma. Książka jest duża - format zbliżony do A4, solidna twarda oprawa. Kiedy syn ją wziął do rąk, od razu zaczął szukać, co tu można pociągnąć, przekręcić i podnieść. I nie musiał długo szukać.
Co w środku
Pociągane wypustki, przekręcane kółka i klapki sprawiają, że odkrycia anatomiczne stają się nie tylko nauką, ale też doskonałą zabawą. W środku znajdziemy tajne informacje, podnoszone karteczki, zadania i zagadki, a do tego trójwymiarowy mózg, serce, oko, jelita i szkielet. Każda rozkładówka to osobny temat - i osobna niespodzianka do odkrycia.
Książka ma zaledwie 12 stron, ale wiedza w niej zawarta wcale nie jest taka mała. Każda rozkładówka ma rozkładaną część ciała, co jest elementem bardzo zachęcającym do zgłębiania tajników organizmu.
Jak reagują dzieci
Efekt WOW gwarantowany. Dzięki trójwymiarowym modelom i ruchomym elementom młody czytelnik dosłownie udaje się na wyprawę w głąb ludzkiego ciała. Mój syn siedział przy niej spokojnie zdecydowanie dłużej niż przy większości innych książek - i to nie dlatego, że musiał czytać, tylko dlatego, że chciał sprawdzić, co jeszcze się tu rusza i co kryje się pod kolejną klapką.
Pojawia się oczywiście pytanie, czy taki format przetrwa intensywne użytkowanie przez kilkulatka. Odpowiem uczciwie: ruchome elementy są wrażliwe. Trzeba pilnować, żeby młodsze rodzeństwo nie dobierało się do książki samodzielnie. Ale przy dziecku w odpowiednim wieku - gdzieś od 6-7 lat wzwyż - spokojnie da radę.
Dla kogo
Książka zainteresuje przede wszystkim czytelników, którzy przynajmniej od kilku lat tkwią w trybach edukacyjnej maszyny - ale i dla starszych dzieci, które lubią wiedzieć „jak to działa", będzie prawdziwą gratką. Obrazki w trójwymiarze robią duże wrażenie zarówno na dzieciach, jak i na dorosłych, a informacji jest naprawdę dużo.
Sprawdzi się jako prezent - efektowny, konkretny i na długo. Polecam bez wahania każdemu, kto szuka książki, która łączy wiedzę z zabawą i nie jest kolejnym atlasem do przejrzenia raz i odłożenia.
Warto też przeczytać
- Fundamenty rodzicielstwa bliskości w codziennym życiu - o relacji, uważności i codziennym wspieraniu dziecka.
- Kiedy masz już dość: jak rozpoznać własne przebodźcowanie - o tym, jak zauważyć własne przeciążenie, zanim rodzinny chaos wymknie się spod kontroli.
- Mental load: niewidzialny ciężar macierzyństwa - o planowaniu, pamiętaniu i organizowaniu domowej codzienności.
- Misia i jej mali pacjenci. Klinika Młodego Weterynarza - recenzja rodzinna - jeśli szukasz kolejnej propozycji dla dzieci.